Pavodle prapahandysta, niadaŭnija słovy Łukašenki, što biełaruskija vajskovyja farmavańni za miažoj «paciešnyja» — praŭda, i nichto hetamu režymu, maŭlaŭ, nie strašny. Adzinyja, chto ŭ Tura vyklikaje žach — «dyviersanty, adzinkavyja vykanaŭcy, jakich nialohka vyjavić u tyle». 

U nas, maŭlaŭ, sproby dyviersij nakštałt padryvu Krymskaha mosta — ledź nie budzionnaść. Ale «ŭ Biełarusi jość sotni, tysiačy aficeraŭ, jakija niekalki hadoŭ žyvuć u režymie pavyšanaj bojehatoŭnaści, nie śpiać tołkam, nie bačać žonak i dziaciej, 24/7 u hatoŭnaści — kab u nas, biełarusy, takoha nie zdarałasia». A nie čujem my pra ich podźvihi tolki tamu, što nas takim čynam źbierahajuć ad paniki. I nikoli my pra hetych samaachviarnych bajcoŭ nie daviedajemsia, bo jany «biez prava na słavu».

I dziela najaŭnaści siarod nas takich bajcoŭ, jak miarkuje Tur, biełarusy pavinny navieki admovicca ad prava na niejkija svabody i ŭłasnuju dumku, stać biazmoŭnymi i pasłuchmianymi vykanaŭcami: «Kali vam kažuć, što «ŭ metach vašaj biaśpieki, vy pavinny zrabić…» — zakryjcie svoj rot i rabicie».

Dalej jon dzielicca svajoj madellu krainy, u jakoj čałaviek moža kamfortna i spakojna žyć, pačuvajučysia całkam biaśpiečna:

«Sumnieŭnyja asoby błyntajucca la čyhunačnych šlachoŭ i nie reahujuć na «Stajać!» — ahoń na paražeńnie.

Mašyna ruchajecca da mosta i ihnaruje «lustru» DAI — ahoń na paražeńnie.

Niejkija «hrybniki» u lasach na poŭdni błyntajucca i zahad «Ruki ŭvierch!» nie vykanali — ahoń na paražeńnie.

U mietro, na prachadnoj pradpryjemstva, prosta na vulicy admova abo pramarudžvańnie ŭ vykanańni patrabavańnia nadhladu sumki — papieradžalny, a zatym — ahoń na paražeńnie.

Pry adpracoŭcy miesca žycharstva ekstremista-kamientatara nie adčyniajuć dźviery? Vynosić dźviery i maksimalna žorstka kłaści ŭsich tvaram u padłohu, luby niezrazumieły pradmiet u rukach — ahoń na paražeńnie».

U vypadku ž, kali heta ŭsio było zroblena biez naležnych na toje padstaŭ — «paprasić prabačeńnia, patłumačyć, što tak robicca dla vašaj ža biaśpieki, i pažadać dobraha dnia».

Naprykancy Tur źviartajecca sa śloznaj prośbaj da kiraŭnika susiedniaj krainy:

«Uładzimir Uładzimiravič, rodnieńki — stralaj ža! Vajny, poŭnamaštabnaj i toj, jakaja ŭžo nie SVA, nichto ŭ zdarovym rozumie nie choča. Ale, zdajecca, užo dastatkova daŭno — vajna dyk vajna. Jak by strašna ni było».

Urešcie, kali Pucin jaho pakliča, abiacaje padniacca z kanapy i sam. Maŭlaŭ, «navyki abychodžańnia z aŭtamatam nie stračanyja, viedy pa VUS nie zabytyja».

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?