Aleh Hruździłovič paśla vyzvaleńnia z kałonii ŭ vieraśni 2022 hoda. Fota: «Radyjo Svaboda»

Aleh Hruździłovič paśla vyzvaleńnia z kałonii ŭ vieraśni 2022 hoda. Fota: «Radyjo Svaboda»

Papieka: Abydusia biez pamiłavańnia

Praź dziesiać chvilin užo byŭ u atradzie. Serca znoŭ kałaciłasia jak šalonaje. Chaciełasia chutčej padzialicca navinoj z kim zaŭhodna.

Paśla abiedu ŭ pamiaškańniach dziažurnyja robiać vilhotnuju pryborku, tamu da 14 hadziny ŭsie musiać taŭčysia vakoł korpusu. Jak pa mnie, dyk heta najlepšy čas dnia ŭ kalonii — paślaabiedny. Chłopcy hulajuć u nardy ci šachmaty, čytajuć listy i knihi, abmiarkoŭvajuć naviny, hulajučy ŭzdoŭž płota. Bolšaść, jak zaŭsiody paśla abiedu, adrazu chapajucca za cyharety i dymiać, dymiać, dymiać pad parasonam kuryłki. Prachodžu ŭzdoŭž prazrystaha vobłaka i skuraj adčuvaju, jak dziasiatki vačej sustrakajuć naściarožanymi pozirkami. Takimi ž pravodzili ŭ stałoŭcy. A siabry nie dajuć spynicca, zakidvajuć pytańniami: «Što? Vyklikali da načalnika?»

Raskaz pra toje, dziela čaho vyklikali i z kim sustrakaŭsia, paŭtaraŭ da viečara jašče niekalki razoŭ roznym ludziam z abodvuch atradaŭ sektaru, i va ŭsich vypadkach reakcyja była tolki stanoŭčaja. U viaźnicach uvohule nie pryniata krytykavać učynki siabroŭ, navat kali jany taho vartyja, ale tut usio sustrakałasia sapraŭdy ščyrymi i ŭchvalnymi vodhukami. Adzin ź siabroŭ padsumavaŭ navinu takoj vysnovaj: «Značyć, niešta zrušyłasia. Budziem čakać». Druhi ź im pahadziŭsia: «Zhodny. I za vas vielmi rady. I heta tolki pačatak, dojdzie i da nas». Nastroj uva ŭsich siabroŭ adrazu padvysiŭsia.

A ŭviečary ŭdałosia bolš daviedacca pra pryjezd u kaloniju taho supracoŭnika prakuratury, ź jakim sustrakaŭsia, i jahonuju misiju. Adbyłosia heta padčas prahułki pierad adbojem. Pašancavała. Raptam u chłopcu, jaki padyšoŭ z boku hałoŭnaj darohi da płota našaha sektaru, paznaŭ taho samaha dniavalnaha, jaki ŭdzień vadziŭ mianie ŭ štab. Nabliziŭsia da jaho i spytaŭ praz płot, ci vadziŭ jon jašče kaho na razmovu ŭ toj ža kabinet? Moža, zapomniŭ proźviščy? Dniavalny zhadaŭ, što nas takich było troch. «Ty ž Hruździłovič? Voś. A jašče byŭ taki Papieka, piśmieńnik, vuń z taho atradu. A proźvišča treciaha nia pamiataju».

Atrad, na jaki pakazaŭ dniavalny, susiedničaŭ z našym u stałoŭcy, i praz paru dzion ja biaź ciažkaściaŭ zmoh pierakinucca z Papiekam paraj słovaŭ. Spadar Mikałaj paznaŭ mianie i nia staŭ sakretničać. «Tak, vadzili da prakurora, prapanoŭvali padpisać prašeńnie ab pamiłavańni. Ale ja admoviŭsia, nie chaču. Mnie mieniej jak da kanca hodu zastałosia, i ŭsio, abydusia biaź ichniaha pamiłavańnia».

Jašče praź niekalki dzion daviedaŭsia i proźvišča treciaha asudžanaha, kamu prapanoŭvali napisać prašeńnie ab pamiłavańni, jak mnie i spadaru Papieku. Małady čałaviek byŭ z atradu ŭ našym sektary. Taksama palityčny. Pry sustrečy jon raskazaŭ, što vinu na sudzie pryznavaŭ i ŭ prašeńni heta taksama paznačyŭ. Upeŭnienaści, što prašeńnie budzie padpisanaje, u jaho niama, ale «pasprabavać treba».

Čaraviki — da blasku!

Nastupnaja padzieja, pieradzaklučnaja, adbyvałasia 19 vieraśnia, za dva dni da majho vychadu na volu.

Hetym razam pa mianie pryjšoŭ navat nia prosta dniavalny pa atradzie, a zaŭhas Alaksiej — druhaja asoba ŭ atradnaj hierarchii paśla načalnika. Persona nia nadta kalarytnaja, typovy haspadarnik. Siadzić Alaksiej za zabojstva šmat hadoŭ, i jašče šmat jamu tut mučycca.

Jak i ŭsie zaŭhasy, Alaksiej na karotkaj nazie z achoŭnikami — časam čuŭ, jak tyja źviartalisia da jaho pa imieni. Zvyčajna zekaŭ zavuć pa proźviščy i tykajuć. Taksama i Alaksiej da niekatorych achoŭnikaŭ moh źviartacca pa imieni i na ty, biez usialakich dakładaŭ i cyrymonij. Z kalehami pa niaščaści, z asudžanymi z atradu, Alaksiej pavodziŭ siabie vybaračna. Z adnahodkami moh pabałakać, na maładych — prykryknuć, časam dapuskaŭ zryvy i ŭ adras ludziej starejšaha vieku. Sa mnoj u asnoŭnym trymaŭsia roŭna, choć i razdražniaŭsia chutka, asabliva kali ja niešta «tupiŭ» jak navičok. Ale dastatkova było ahryznucca, i adnosiny vypraŭlalisia — byccam, apiokšysia, bolš da haračaha nie dakranaŭsia.

Abaviazkaŭ u zaŭhasa bolš, čym u šarahovaha zeka, ale i nia skažaš, što čałaviek nadta pieranapružvajecca. Na pravierkach padnosić dziažurnamu achoŭniku kartki z našymi proźviščami, pry hetym uśmichajecca dy starajecca žartavać, niby roŭny. Jašče zaŭhas vyvodzić atrad u stałovuju, u klub i na telefonnyja zvanki. Voś tady, kali chto spaźniŭsia ci zaziavaŭsia, moža i maciukom abkłaści. Nu, jašče jak pačaŭsia ramont sarcira, dyk heta zaŭhas raźmiarkoŭvaŭ zadańni i kantralavaŭ pracy. A ŭ astatnim — žyćcio-malina.

Razy try pa spravach (pieradać jakuju papieru, niešta spytać, uzhadnić) zachodziŭ da jaho ŭ «chatu», dzie žyli ŭsiaho try čałavieki, i kožny raz zastavaŭ adnu i tuju ž karcinu: lažyć zaŭhas na svaim zručnym adnapaviarchovym łožku, čerava dahary, vočy ŭ stol. Jašče možna było znajści jaho ŭ «lency» kala televizara — hladzić razam z chłopcami filmy pra monstraŭ. Nikoli nia bačyŭ Alaksandra z knihaj ci chacia b z hazetaj, dyj ź listom u rukach nia bačyŭ. Zrešty, adnosiny ź im jašče nie paśpieli skłaścisia, bolš istotnyja razmovy pryjšlisia jakraz na toj čas, kali daviałosia raźvitvacca.

«Hruździłovič, u štab ciabie vyklikajuć. Čaraviki načyści da blasku, kab usio było dobra. Pradstaviśsia jak treba», — vymaŭlajučy heta, Alaksiej śviaciŭsia kłapatlivaj uśmieškaj, niby baćka pravodzić syna na važnuju hutarku.

Zaśpiašaŭsia, apranajusia jak maje być pa formie. Pazyčyŭ u chłopcaŭ anuču nacirać abutak i draju, draju. A zaŭhas usio nie sychodzić, taŭčecca pobač. Pa novych notkach u hołasie čuju, što niešta viedaje pra maju budučuju sustreču ŭ štabie, moža navat bolš, čym ja sam. Mianie heta, praŭda, užo nia dzivić. Paru razoŭ, jak vyklikali na «razhon» u kabinet načalnika atradu, zastavaŭ tam Alaksieja razam z haspadarom kabineta. Abodva pahladali z drenna schavanaj pahardaj. Kali načalnik niešta złosna cadziŭ praz zuby ŭ moj adras, Alaksiej liśliva paśmichaŭsia.

Ciapier ža ŭ jaho vočy pramianistyja, uśmieška łaskavaja. «Davaj, davaj, chutčej. Kali pra atrad što spytajuć, dyk viedaješ, što kazać».

Pieramovy pra vyzvaleńnie

I hetym razam dniavalny ledź nia bieh, jak vioŭ da štabu, a vykanaŭšy zadańnie, adrazu źnik, nie skazaŭšy ani słova. Staju na toj ža placoŭcy, dzie čakajuć vykliku na kamisiju pierad ŠIZA. Paznaju tyja ž plitki pad nahami, spakvala viartajecca pačućcio tryvohi, a ź im uspamin, jak kožny raz sprabavaŭ pierakanać siabie ŭ maralnaj pieravazie: «Nu i pasadzicie! Pratrymajusia, a vy…» Niaŭžo dapamahała? Nu, chiba zachavać źniešniuju prystojnaść, ale ž kalenki ŭsio roŭna torhalisia.

Čas idzie, a nichto nie padychodzić. Dziŭlusia na svaje načyščanyja da blasku čaraviki. Nikoli ŭ takich čystych pa kalonii nie chadziŭ, ličyŭ niavartym draić čaraviki, kab dahadzić načalnikam. Pratru mokraj anučkaj, i chopić. Ale ryzykavaŭ, bo štotydzień, a to i čaściej žaŭtabiračnikam ładziać pravierki vonkavaha vyhladu: aficer prychodziŭ da sektaru i vyklikaŭ da siabie pa čarzie ŭsich, chto staić na prafilaktyčnym uliku jak schilny da ekstremizmu. Pryčym sam zachodzić na sektar lenavaŭsia, ahlad pravodziŭ praz płot, ale prydzirliva.

Padychodziš, pradstaŭlajeśsia. Prymušaje źniać kiepku, ci nie zarasła makaŭka bolš jak na try milimetry. Potym pahladzić na tvar, ci paholeny, i, kaniečnie, utaropicca vačyma ŭ abutak — ci nie zapyleny. Niejak pranosiła, zhadaŭ i ŭ dumkach uśmichnuŭsia. Niaŭžo sapraŭdy bolš takoj pravierki nie zaznaju? Stała navat škada, hetkaja zaŭsiody duel, nervy kazyča. A ciapier niby niešta ŭnutry pačało adryvacca i adlatać, jak iržavaje liście z adzinaha dreva ŭ «lakałcy».

Miž tym u štab nichto nia kliča i preč nia honić. Što adbyvajecca? Jak raptam baču: uzdoŭž mura štrafnoha izalatara iduć troje. Adzin — naš aficer u piasočnaha koleru formie, a dva druhija — cyvilnyja. Abodva vysokija, siarednich hadoŭ. U modnych strojach — niajnačaj zamiežniki. Adzin krucić hałavoj, bliščyć na soncy akularami ŭ čornaj apravie. Druhi, padchorcisty, pra niešta pytajecca ŭ aficera.

Nablizilisia da medčastki, za altankaj paviarnuli ŭ moj bok, nabližajucca. Tvar u aficera, jak mianie pabačyŭ, pasmutnieŭ. «Hruździłovič? Prachodzim navierch!»

Padymajemsia moŭčki pa tym samym pralocie, ź jakoha 4 miesiacy tamu ledź nie kulom skaciŭsia, atrymaŭšy kuchtaloŭ pa karku ad achoŭnikaŭ. Razvažaju, što za persony pryjechali pa maju zekaŭskuju dušu? Adzin jaŭna zamiežnik, vidać, budzie vykonvać rolu pasiarednika. Druhi, najchutčej hebist, — kantralavać pieramovy. Choć, moža, i pamylajusia, bo niešta aficer stavicca da jaho roŭna, bieź liślivaści, a pierad hebistam biehaŭ by «na cyrłach».

Zavodziać u kabinet, dzie raniej nia byŭ. Tam taksama vialiki lakavany stoł, pry im miakkija kresły. Aficer maŭčyć, adnak i z kabineta nie vychodzić. Pasiarednik nazyvaje svajo imia, M., potym imia svajho spadarožnika, A. Nasamreč A. nie hebist, a supracoŭnik biełaruskaha MZS, ale dla mianie ŭ toj momant, zrešty, heta było adno i toje ž.

Biez preludyj pierachodziać da spravy, pačynaje M.: «Aleh, vaša prašeńnie budzie padpisanaje pry ŭmovie, što vy adrazu źjedziecie za miažu. Mienavita takuju ŭmovu staviać biełaruskija ŭłady. Kali vy pahodziciesia, my ŭzhodnim detali. Dziela hetaha i pryjechali. Jakoje budzie vaša rašeńnie?»

Žonka — u špitali

Znoŭ mušu zrabić adstupleńnie. Pra toje, što mnie budzie prapanavana ŭ abmien na vyzvaleńnie pavodle pamiłavańnia źjechać za miažu, užo viedaŭ ad žonki. My razmaŭlali praz telefon za dva dni da taho. Napiaredadni zvanka Maryjanu pakłali ŭ špital u pieradynfarktnym stanie i źbiralisia rabić aperacyju — stavić stent. Heta takaja metaličnaja pryładka, jakuju padvodziać da serca, kab pašyryć arteryju, kali taja ŭžo nie spraŭlajecca ź pieradačaj kryvi.

Što žonka zachvareła na serca, ja nia viedaŭ. Jašče z kanca žniŭnia Maryjana pisała ŭ listach, što stała drenna pačuvacca paśla nievialikich fizyčnych nahruzak: balić u hrudziach i nohi słabnuć, ledź nie adklučajucca. Ale ahlad u lekara, elektrakardyjahrama i analizy pryčyn takoha stanu nia vyjavili. Žoncy prapanavali lehčy ŭ špital, ale praz majo źniavoleńnie jana admoviłasia.

«Moža, pryčyna ŭ pieraniesienym na nahach kavidzie, moža, heta zaščamleńnie šyjnych pazvankoŭ. Raźbiarusia. A ty nie chvalujsia, mnie ŭžo lepiej», — napisała Maryjana ŭ liście, jaki dajšoŭ na pačatku vieraśnia. Zrazumieła, napisała tak, kab mianie supakoić. I ŭ jaje atrymałasia. U kalonii čałaviek maje stolki nehatyŭnych uražańniaŭ, što ŭ lubuju, navat niejmavierna aptymistyčnuju viestku chočacca vieryć. Tym bolš kali viestka tyčycca zdaroŭja blizkaha čałavieka.

Sapraŭdy krychu supakoiŭsia, daŭ sabie viery, što ŭsio budzie dobra, maleniečkuju chmarku raźvieje vietram, bura nas minie.

Ale chmary nikudy nie padzielisia. Akazvajecca, z kožnym dniom Maryjanie stanaviłasia horš. «Užo i pa domie krychu tolki papracuju, jak stamlajusia i nie mahu ruchacca», — paźniej zhadvała pra tyja časy. Urešcie ŭ čarhovym videa, jakija zdymała dla svajakoŭ, kab infarmavać pra maje turemnyja spravy, žonka krychu raskazała i pra svoj stan, apisała symptomy.

Pieršym, chto adhuknuŭsia na hety raspovied, byŭ Ihar, moj stryječny brat, prafesijny lekar, jaki žyvie ŭ Homieli. Ihar patelefanavaŭ i patłumačyŭ Maryjanie, što jaje symptomy vielmi padobnyja da išemičnaj chvaroby. Jana raźvivajecca chutka, tamu nielha hublać času. A pravieryć padazreńni, paraiŭ brat, možna, kali zrabić kardyjahramu dvojčy, kab paraŭnać vyniki.

Žonka znoŭ pajšła ŭ palikliniku i paśla EKH adrazu apynułasia ŭ kliničnym špitali № 1. Na čaćvier, 15 vieraśnia, joj pryznačyli terminovuju aperacyju.

Zvanki z kalonii

Pra hetuju aperacyju dy ŭvohule pra toje, što žonka trapiła ŭ špital, naturalna, u toj čas ničoha nia viedaŭ.

Apynucca ŭ ŠIZA, kali pa načach nul hradusaŭ, a jašče nia ŭklučanaje aciapleńnie, dla čałavieka majho vieku — katastrofa. A tut za piać dzion ciabie dvojčy ciahajuć na kamisiju, i kožny raz na konie mienavita štrafny izalatar. Značyć, pierad kožnaj kamisijaj harantavany stres — dumaješ tolki pra toje, pasadziać ci nie ŭ «ladoŭniu», užo jeści narmalna nia možaš.

Na 14 vieraśnia ŭ mianie byŭ čarhovy telefonny zvanok dadomu. Jak heta adbyvajecca, telefanavać z kalonii?

Štomiesiac viaźniu dazvolena piać telefonnych albo piać videazvankoŭ praz skajp. Jany apłačvajucca z rachunku viaźnia. Usio heta nibyta nieskładana, ale strašenna zafarmalizavana. Adno dobra, što zvankoŭ nielha pazbavić, jak pieradač ci spatkańniaŭ.

Na kožnaha asudžanaha, jaki karystajecca hetaj płatnaj pasłuhaj, zaviedzieny admysłovy list, u jakim čałaviek sam paznačaje, kudy budzie zvanok. Zvanić možna tolki asobam, jakija papiarednie ŭniesienyja ŭ zajaŭku, pravieranuju specadździełam i padpisanuju načalnikam kalonii. Najpierš — blizkim svajakam. Maksymalnaja praciahłaść zvanka — vosiem chvilin, ale ŭ realnaści nie vychodzić bolš za piać-šeść. Zvoniać z admysłovaha telefonnaha punktu ŭ klubie, kudy prychodziać hrupami ŭ adpaviednaści z raskładam, što vyviešany ŭ atradach (darečy, tyja raskłady možna znajści ŭ internecie). Razmovy kantralujucca. Na pačatku kožnaj asudžany musić pieradać słuchaŭku kantraloru, kab toj spraŭdziŭ, chto na druhim kancy drotu. I padčas zvanka kantralor daloka nie adychodzić, prysłuchoŭvajecca.

Na videazvankach pracedura amal takaja ž, ale tam kantralory sočać jašče i za karcinkaj na dysplei, kab nichto lišni z aryštantam nie razmaŭlaŭ i navat nie stajaŭ pobač. «Dachodzić da absurdu, — apisvaŭ paradki na videazvankach siabra Mikałaj. — Mohuć spynić zvanok, kali zboku ŭźniknie niezajaŭleny tvar, choć by dziciačy. Rapartam pahražajuć».

Akramia čarhovych, režymnych zvankoŭ zdarajucca i pazačarhovyja, bo ŭ asudžanych byvajuć i nadzvyčajnyja sytuacyi. Ale, kab atrymać taki zvanok, zajavy načalniku tvajho atradu niedastatkova, patrebnaja zhoda namieśnika načalnika kalonii pa režymie. Padstava dla pazačarhovaha zvanka pavinna być važkaja, inakš admović.

«Čakaj haściej»

Tady mnie i daviałosia spraŭdzić, jak heta dziejničaje.

U sieradu 13 vieraśnia padčas razmovy z žonkaj praź planavy zvanok raptam pačuŭ ad jaje ašałamlalnuju navinu: što trapiła ŭ špital z chvorym sercam i na čaćvier, to-bok užo na zaŭtra, pryznačanaja aperacyja.

Dobry nastroj adrazu źnik. Maryjana nikoli na serca nia skardziłasia, zdavałasia, lohka vytrymlivała lubyja nahruzki, jakija na jaje vypadali jak na žonku palitviaźnia. I voś tabie maješ! Što ź joju zaraz?

Tamu mnie i spatrebiłasia na nastupny dzień abaviazkova atrymać pazačarhovy zvanok, kab patelefanavać žoncy ŭžo paśla aperacyi. I jašče dobra, što biehać-mučycca z zajavaj amal nie daviałosia. Namieśnik načalnika kalonii, kali adstajaŭ da jaho naležnuju čarhu, zadaŭ tolki adno pytańnie: adkul viedaju pra aperacyju žonki? Atrymaŭšy adkaz, adrazu dazvoliŭ karotki zvanok u balnicu. Jašče i paraiŭ, što možna zrabić, kali siońnia nie datelefanujusia.

Atradny načalnik, ź jakim adnosiny da taho nijak nia ładzilisia, paspačuvaŭ i taksama dapamoh čym moh. Znajšoŭ čas, kab advieści na telefonny punkt, i damoviŭsia, kab puścili biez čarhi. Žonka adrazu źniała słuchaŭku. Vyjaviłasia, što jaje aperacyja adkładzienaja na piatnicu, 16 vieraśnia, bo ŭ špitali praz pamyłku persanału nie paśpieli padrychtavacca.

Koratka abmierkavali apošnija padziei ŭ krainie i ci jość šancy na chutkaje vyzvaleńnie. Z času, jak nam dazvolili źviazvacca praz telefon, hetaja tema ŭźnikała rehularna. Žonka pieradavała i zvyčajnyja pryvitańni ad kalehaŭ. Dziela kanśpiracyi nazyvała ich tolki pa imionach, a našaha kiraŭnika, tahačasnaha dyrektara Biełaruskaj słužby «Radyjo Svaboda» Alaksandra Michajłaviča Łukašuka, litarami A. M.

I voś u toj razmovie Maryjana raptam kaža: «Čakaj haściej. Tvoj kaleha A. M. pieradaje, što dniami da ciabie pryjeduć pa zhodu, ale z umovaj, kab źjechaŭ za miažu. I što nam rabić? Ja nie zmahu, u mianie aperacyja i potym nieviadoma što. A ty jedź. Jak papraŭlusia, moža, vypuściać da ciabie».

Na heta adrazu adkazaŭ, što bieź jaje nikudy nie pajedu, tolki razam. A kali jana nia zmoža pa stanie zdaroŭja, dyk uvohule admoŭlusia ad prapanovy.

«Jašče nie chapała źjechać! Tut horšaje moža adbycca, i što tady? Prymać spačuvańni na čužynie i navat nie pabyć na pachavańni samaha blizkaha čałavieka?» — hetuju dumku, zrazumieła, žoncy nie ahučyŭ, ale razvažaŭ pryblizna tak. Pažadaŭ na zaŭtra dobraj aperacyi, i raźvitalisia.

Atrymać dazvoł jašče na adzin pazačarhovy zvanok, užo ŭ paniadziełak, nie paśpieŭ — vyklikali ŭ štab. Na tuju samuju sustreču z pasiarednikami.

Čytajcie taksama:

«Niekatoryja momanty ŭspłyvali ŭ hałavie, jak u kino». Aleh Hruździłovič — pra svaju knihu ab dzieviaci miesiacach u niavoli

«Vitajem u piekle!» Žurnalist Aleh Hruździłovič raskazaŭ pra svoj dośvied u ŠIZA i rastłumačyŭ, čym jon roźnicca ad karcara

Jak schudnieć da niepaznavalnaści. Pra charčavańnie ŭ źniavoleńni piša Aleh Hruździłovič

«A, patryjot, radzimu lubiš? Nu pahladzim»

Stukactva pačynajecca na voli

Ahurčyk, Šlomka, Stary i Unučak. Mianuški ŭ kałonii

Los Vitolda Ašurka prymiaraŭ na siabie kožny, abo Jak vyžyć u kałonii

«Siarod novych znajomych akazałasia niekalki zabojcaŭ». Pra turemnyja paradki i roznyja katehoryi źniavolenych piša Aleh Hruździłovič

«Ci dažyvu, nie viedaju» — frahmient knihi Aleha Hruździłoviča

«I tady zekaŭ pašychtavaŭ načalnik kałonii i paabiacaŭ daterminovaje vyzvaleńnie» — frahmient knihi Aleha Hruździłoviča

Čaho kaštuje vyzvaleńnie i ci varta iści na pieramovy z režymam

«U ciabie było čatyry miesiacy, daŭno moh uciačy. Voś ciapier pasiadziš». Aleh Hruździłovič raskazaŭ, jak pisaŭ prašeńnie na imia Łukašenki

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?