Kali ja čytaju biełaruskija naviny, to hladžu na kalandar i liču, kolki dzion zastałosia ŭ Biełarusi.

Dzie-niebudź u Hiermanii ci Šviejcaryi na zapraŭcy da mianie, hałodnaha, ale svabodnaha i ščaślivaha, padydzie žylisty dalnabojščyk. Dalnabojščyk pakaža fotazdymak i skaža:

— Heta moj doma.

Na fotazdymku buduć jaho pryhožy dom, pryhožaja žonka i pryhožyja dzieci.

A ja raskažu dalnabojščyku pra Biełaruś. Raskažu pra absurd i marazm. Raskažu ź ironijaj. Ja budu vyšej za toje, pra što raskažu. Tady dalnabojščyk splunie ślinu ź nikacinam, kisłatoj i smołami, skaža:

— A što ty zrabiŭ, kab było lepiej?

Ja raskažu, što mnoha ŭsiaho pačynaŭ rabić. Ale ŭ nas dla hetaha niama ŭmoŭ.

Jon jašče raz splunie i jašče raz zapytaje:

— Dyk što ty zrabiŭ, kab byli ŭmovy?

Ja skažu, što nie zrabiŭ ničoha.

Dalnabojščyk skaža:

— Ot.

Tak i skaža — ot.

Jon vierniecca ŭ pryhožy dom, da pryhožaj žonki i pryhožych dziaciej. 

Ja siadu dzieści zboku. Budzie pachnuć svabodaj i bienzinam. 

Uspomniu, jak skazaŭ dziadźku ŭ Prudku:

— A davajcie pierajmianujem vulicu Dziaržynskaha. Nazaviom vulicaj Pałujana. Dziaržynski zabiraŭ z hetaj vulicy ludziej na rudniki. Nie sam zabiraŭ, viadoma. A Pałujan chadziŭ hetaj vulicaj i raskazvaŭ ludziam, što jany majuć hodnaść. Sam chadziŭ. Łahična pierajmienavać. Łahična pisać na kanviertach imia hieroja, a nie złodzieja.

Dziadźka pamaŭčaŭ, padumaŭ. Zatym pahladzieŭ na mianie, jak na dzibiła, i adkazaŭ:

— Nachrana?

Ja razumieju Fiedarenku — čamu jaho hieroj nie vytrymaŭ i źjechaŭ («Ničoha hetaha Vaskievič užo nie čuŭ i nie bačyŭ, u paŭciomnym vahonie jon šukaŭ svajo miesca»). Ja razumieju Stasia — čamu jon nie choča navat sprabavać razmaŭlać ź dziadźkami i cioćkami.

Kožnaje «mnoha ŭsiaho pačynaŭ rabić» raźbivałasia nie ab absurd i marazm. Amal zaŭsiody jano raźbivałasia ab «nachrana». Absurd i marazm u nas adzin, a nachrana — dachalery.

Hetaje «nachrana» zastyła ŭ vačach dziaciej, jakich ja maryŭ vučyć u škole. Jano napisana na tvarach ciotak, jakija ŭ kantorach laniva jaduć sałaty z płastykavych kantejnieraŭ, čytajuć moj fejsbuk i dumajuć: «Idziot kakoj-ta samy nastajaščy». Ich dzieci taksama stanuć ciotkami i buduć jeści sałaty. Im nie treba ni spaznać Kosmas, ni chacia b prosta pravieryć: a što ja — adna biełaruskaja ciotka — mahu źmianić, kab stała lepiej? Nichrana. To nachrana?

Ja nie razumieju ludziej biez svabody i ambicyj. Ja niamy pierad imi. Ja «durak samy nastajaščy» dla ich.

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?